Zdrowa samoocena – czego naprawdę uczę dzieci na zajęciach TUS?

Kolejny rok szkolny dobiegł końca.
Kiedy patrzę na dzieci, z którymi miałam przyjemność pracować przez ostatnie miesiące, widzę przede wszystkim ich drogę. Nie tylko nowe umiejętności społeczne, ale także większą odwagę, uważność na siebie i innych oraz dojrzalsze spojrzenie na własne możliwości. To właśnie dlatego z każdym kolejnym rokiem coraz mocniej utwierdzam się w przekonaniu, że jako trenerka TUS nie buduję u dzieci wysokiej samooceny.
Buduję zdrową samoocenę.
Choć może brzmieć to zaskakująco, nie są to pojęcia , które znaczą to samo.
Wysoka samoocena często rozumiana jest jako:
🟡 „Jestem najlepszy”,
🟡„Zawsze mam rację”,
🟡„Poradzę sobie ze wszystkim”.
Problem pojawia się wtedy, gdy poczucie własnej wartości zaczyna zależeć od bycia lepszym od innych, wygrywania lub niepopełniania błędów. W takiej sytuacji każda porażka, krytyka czy odrzucenie stają się zagrożeniem. Dziecko zamiast uczyć się na doświadczeniach zaczyna bronić swojego wizerunku albo unika sytuacji, w których mogłoby się nie udać.
Dlatego podczas zajęć TUS nie pracuję nad tym, aby dzieci uwierzyły, że są wyjątkowe.
Pracuję nad tym, aby dzieci potrafiły realnie spojrzeć na siebie.
Dla mnie zdrowa samoocena to umiejętność bycia w kontakcie ze sobą i z drugim człowiekiem. To świadomość własnych mocnych stron, ale również swoich ograniczeń. To zdolność oceniania przede wszystkim swoich zachowań, a nie swojej wartości jako człowieka.
Zdrowa samoocena nie jest cechą, z którą się rodzimy. Jest procesem. Powstaje każdego dnia – w relacjach z rodzicami, nauczycielami, rówieśnikami i podczas zwykłych codziennych doświadczeń. Nie buduje jej ciągłe chwalenie ani przekonywanie dziecka, że jest najlepsze. Buduje ją możliwość poznawania siebie, przeżywania sukcesów i porażek oraz wyciągania z nich wniosków.
Dlatego na zajęciach TUS tak dużo miejsca poświęcam uważności.
Zachęcam dzieci do zatrzymania się i zauważenia tego, co dzieje się w nich samych. Co teraz czuję? Dlaczego właśnie tak zareagowałem? Czego w tej chwili potrzebuję? Co wydarzyło się we mnie, zanim coś powiedziałem lub zrobiłem? Bez tej umiejętności trudno świadomie kierować swoim zachowaniem i brać za nie odpowiedzialność.
Drugim filarem jest empatyczna komunikacja. Dziecko, które zna swoją wartość, nie musi jej udowadniać kosztem innych. Potrafi słuchać, dostrzegać emocje drugiej osoby, przyjmować inną perspektywę i szukać porozumienia. Wie, że różnica zdań nie oznacza zagrożenia ani konieczności wygrania za wszelką cenę.
Nieodłącznym elementem zdrowej samooceny jest również asertywność.
Uczę dzieci mówić o swoich potrzebach, wyznaczać granice, odmawiać, prosić o pomoc i wyrażać swoje zdanie z szacunkiem. Asertywność nie polega na stawianiu na swoim. Polega na szanowaniu siebie, jednocześnie szanując drugiego człowieka.
Pracuję również nad tym, aby dzieci nauczyły się inaczej patrzeć na błędy. Błąd nie jest dowodem na to, że ktoś jest gorszy. Jest informacją, że czegoś jeszcze nie potrafimy lub że warto spróbować inaczej. Dziecko, które potrafi powiedzieć: „Popełniłem błąd i mogę go naprawić”, buduje znacznie trwalszą samoocenę niż dziecko, które za wszelką cenę chce udowodnić, że nigdy się nie myli.
Zdrowa samoocena to także odpowiedzialność za własne zachowanie.
To umiejętność przyjęcia informacji zwrotnej, przeproszenia, naprawienia relacji i wyciągania wniosków. To świadomość, że mogę zachować się niewłaściwie, ale nadal jestem wartościowym człowiekiem, który może się rozwijać.
Patrząc na dzieci, z którymi pracowałam w tym roku, widzę, że największe zmiany nie pojawiają się wtedy, gdy zaczynają mówić: „Jestem najlepszy.”
Widzę je wtedy, gdy potrafią powiedzieć:
🟡„To zrobiłem dobrze.”
🟡„Tutaj popełniłem błąd.”
🟡„Nad tym jeszcze pracuję.”
🟡„Nie wszystko umiem, ale mogę się nauczyć.”
To właśnie jest zdrowa samoocena. Spokojna, realistyczna i oparta na relacjach. Taka, która pozwala dziecku budować bliskość z innymi, odważnie podejmować wyzwania, uczyć się na błędach i nie uzależniać swojej wartości od ocen, sukcesów czy porównań.
Moim celem jako trenerki TUS nie jest praca z dzieckiem, które zawsze będzie przekonane, że ma rację. Chcę wspierać rozwój dziecka, które potrafi myśleć o sobie z życzliwością, przyjmować odpowiedzialność za swoje zachowanie i z odwagą rozwijać się każdego dnia. Wierzę, że właśnie taka zdrowa samoocena jest jednym z najcenniejszych darów, jakie możemy dać dziecku na całe życie.
Monika Molka
Trenerka TUS
Założycielka Tusy.org