Dlaczego dzieci i młodzież sama wybiera TUS jako zajęcia dodatkowe?

05.02.2026
,  
Monika Molka

Jeszcze kilka lat temu Trening Umiejętności Społecznych był najczęściej decyzją dorosłych: rodzica, pedagoga, psychologa, czasem szkoły, czasem poradni.

Dziecko „szło na TUS”, bo ktoś uznał, że powinno.

‍

Dziś coraz częściej obserwuję coś zupełnie innego.

Prowadząc zajęcia TUS, słyszę głosy dzieci i młodzieży, które nie są już tylko odpowiedzią na decyzję dorosłych, ale własnym wyborem młodego człowieka.

‍

Padają proste zdania:

  • „Chcę tu zostać”,
  • „Lubię te zajęcia”,
  • „Czy mogę dalej chodzić na TUS?”

‍

Bez nacisku.

Bez przymusu.

Bez tłumaczenia się.

I za każdym razem, gdy to słyszę, wiem jedno — to nie jest przypadek.

‍

Dzieci i młodzież bardzo rzadko wybierają coś, co nie ma dla nich realnego znaczenia.

Zwłaszcza w świecie pełnym bodźców, ekranów, presji i zajęć „bo trzeba”. Jeśli decydują się zostać — to znaczy, że czują sens, ulgę i bezpieczeństwo.

Jako Trenerka TUS wiem, że taka decyzja rodzi się nie z obowiązku, ale z doświadczenia bycia:

zauważonym, przyjętym, wysłuchanym, traktowanym poważnie.

‍

I właśnie dlatego warto zadać sobie pytanie:

co sprawia, że dzieci i młodzież same chcą uczestniczyć w Treningu Umiejętności Społecznych?

TUS jako bezpieczna przestrzeń, a nie „zajęcia naprawcze”.

‍

Dzieci i nastolatki niezwykle szybko wyczuwają intencję dorosłych.

Wiedzą, czy są gdzieś wysyłane „bo coś z nimi nie tak”, czy zapraszane do miejsca, w którym mogą rozwijać się w swoim tempie i na swoich zasadach.

Na TUS od samego początku jasno komunikuję, że:

  • nikt nie jest tu oceniany,
  • nikt nie musi być „lepszą wersją siebie”,
  • każdy ma prawo do swoich emocji, reakcji i trudności.

‍

Jedna z młodszych uczestniczek powiedziała kiedyś:

„Tu nie muszę się pilnować, czy dobrze odpowiadam”.

To zdanie wraca do mnie często — bo w kilku słowach oddaje istotę Treningu Umiejętności Społecznych.

‍

TUS nie jest sprawdzianem.

Nie jest egzaminem z zachowania.

Jest miejscem, w którym można być sobą, nawet jeśli to „bycie sobą” bywa trudne, niepewne czy chaotyczne.

Emocje, które mogą wybrzmieć. Na zajęciach TUS dzieci i młodzież dostają coś, czego bardzo często brakuje im na co dzień — przestrzeń na emocje bez natychmiastowej oceny i poprawiania.

Złość, wstyd, lęk, frustracja czy smutek nie są tu „problemem do usunięcia”. Są sygnałem, informacją, punktem wyjścia do rozmowy i zrozumienia siebie.

‍

Jeden z nastolatków powiedział podczas zajęć:

„Tu mogę powiedzieć, że coś mnie wkurza i nikt się ze mnie nie śmieje”.

Dla wielu młodych ludzi to pierwsze takie doświadczenie.

‍

A kiedy emocje mogą wybrzmieć — pojawia się ulga.

A gdy pojawia się ulga — pojawia się gotowość do relacji.

Relacje, które są prawdziwe

‍

TUS nie jest wykładem ani teorią zapisaną w zeszycie.

To żywa praca w grupie, w której dzieci i młodzież:

  • uczą się słuchać i być słuchanymi,
  • ćwiczą mówienie o swoich potrzebach,
  • doświadczają konfliktów i uczą się je rozwiązywać,
  • sprawdzają, jak być częścią grupy, nie tracąc siebie.

‍

‍

Jedno z dzieci ujęło to bardzo prosto:

„Tu inni też czasem nie wiedzą, co powiedzieć”.

‍

Ta świadomość, że nie jest się jedynym, kto ma trudność, przynosi ogromną ulgę. Normalizuje. Zdejmuje ciężar wstydu. Buduje poczucie wspólnoty.

‍

Małe sukcesy, które mają ogromne znaczenie

Na TUS codziennie dzieją się rzeczy, które z perspektywy dorosłych mogą wydawać się drobne, a dla dziecka są przełomowe:

  • odezwanie się na forum grupy,
  • poproszenie o pomoc,
  • powiedzenie „nie” bez poczucia winy,
  • wytrwanie w trudnej sytuacji społecznej.

‍

Jedno z dzieci powiedziało po zajęciach:

„W szkole było trudniej, ale przypomniałam sobie, co robiliśmy na TUS”.

‍

To moment, w którym wiem, że te spotkania realnie przenoszą się na codzienne życie.

Wybór, który płynie z potrzeby.

Kiedy dziecko samo mówi, że chce uczestniczyć w TUS, jest to dla mnie jasny sygnał, że:

  • czuje się tu zauważone,
  • doświadcza sensu tych spotkań,
  • widzi, że coś się w nim zmienia.

‍

Jedna z nastolatek powiedziała:

„Nie lubię dodatkowych zajęć, ale TUS jest inny”.

‍

I właśnie ta „inność” sprawia, że młodzi ludzie chcą wracać.

‍

Podsumowanie – dlaczego dzieci i młodzież wybierają TUS?

Z mojej perspektywy Trenerki TUS odpowiedź jest bardzo klarowna.

Dzieci i młodzież wybierają Trening Umiejętności Społecznych, ponieważ odnajdują w nim to, czego często brakuje im w codziennym funkcjonowaniu:

  • poczucie bezpieczeństwa emocjonalnego,
  • realne zainteresowanie ich światem,
  • akceptację bez warunków,
  • przestrzeń do popełniania błędów,
  • czas na naukę relacji bez presji.

‍

TUS nie jest miejscem, w którym oczekuje się „poprawy zachowania”.

Jest miejscem, w którym buduje się rozumienie siebie i innych.

Kiedy młody człowiek doświadcza, że:

  • jego emocje są ważne,
  • jego trudności nie definiują go jako osoby,
  • relacje mogą być bezpieczne,

wtedy Trening Umiejętności Społecznych przestaje być „zajęciem dodatkowym”.

‍

Staje się ważnym punktem odniesienia w rozwoju społecznym i emocjonalnym.

‍

I właśnie dlatego coraz częściej słyszę: „Chcę tu być”.